White w Indiach wyjazd niestety na studia ;)

[Trip 7] Puszkar – DzieÅ„ 2
Tym razem bardziej tradycyjna muzyka. Zespół nazywa się Indian Ocean i właściwie dopiero co go odkryłem ;). Tu prezentuję Jhini.

PlanowaÅ‚em wstać wczeÅ›nie rano (5am) i pójść nad jezioro. MiaÅ‚em nadziejÄ™, że policjanci bÄ™dÄ… wtedy mniej pilnować i uda mi siÄ™ mimo wszystko zrobić jakieÅ› zdjÄ™cie. Niestety – przeszkodÄ… nie do pokonania okazaÅ‚a siÄ™ zamkniÄ™ta brama guesthausa. Cóż, trzeba byÅ‚o siÄ™ wczeÅ›niej umówić… przestawiÅ‚em budzik i poÅ‚ożyÅ‚em siÄ™ z powrotem do łóżka. Po 6am udaÅ‚o siÄ™ nam już wydostać.

Tym razem nad jeziorem było dużo więcej osób. Udało mi się zrobić parę zdjęć.

Nie chciałem przeszkadzać kąpiącym się ludziom, znalazłem więc miejsce gdzie tego nie robili, niestety nawet stamtąd przegonili mnie po chwili policjanci. Jednak zanim to zrobili, od wschodu nadleciały balony ;).

 


Po wschodzie słońca nie zrobiłem już żadnego zdjęcia. Ale nie przestałem podziwiać wydarzenia. Moje nieduże fotograficzne serduszko pękało widząc taką scenerię i nie mogąc robić zdjęć. Te masy ludzi nurzających się w jeziorze z którego powoli unosi się mgła, wszystko to oświetlone pierwszymi, złotymi promieniami słońca. Cóż, postanowiłem uszanować ich wolę.

Powiedziałem sobie za to wśród nich na ghatach, pogadałem trochę łamanym hindish(postaram się wam kiedyś przybliżyć, na czym taka rozmowa najczęściej polega;)). W końcu przegonili nas policjanci (chyba jednak nie można było tam siedzieć (kurcze, przecież to nie moja wina, że lubię wysokie miejsca, z których można sobie popatrzeć na wszystko i pomachać nogami :D)). Poszedłem więc na śniadanie, dwa zdjęcia z rooftopa:



Wróciłem do guesthousa i wraz z Jonasem poszliśmy na ostatni dzień jarmarku. Jeny! Tyle ludzi! Chyba przyszli tu wszyscy znad jeziora. Ludzi jest tak dużo, że ulice w centrum są jednokierunkowe (dla ludzi!). Na skrzyżowaniach stoją policjanci i pchają tłum w odpowiednim kierunku. Czujesz się, jakbyś był uwięziony w wielkiej kolejce, która nie wiadomo dokąd prowadzi. Uff, w końcu dotarliśmy!

KrzÄ…taliÅ›my siÄ™ chwilÄ™ wÅ›ród zwijajÄ…cych siÄ™ handlarzy wielbłądów (tÅ‚um poniósÅ‚ nas tak daleko;)). Potem poszliÅ›my obejrzeć pokaz w kole Å›mierci (motocykle jeżdżą po Å›cianach i takie tam…). ZdjÄ™cia:


Wyczerpani tłokiem rozpoczęliśmy podróż powrotną.


Udało nam się na chwilę wydostać z tej rzeki ludzi. Wykorzystałem tę chwilę, żeby popstrykać trochę pojedynczych członków tłumu. Zwróćcie uwagę na kolekcję turbanów ;).

PopoÅ‚udnie upÅ‚ynęło nam leniwie – obiad, rozmowy z innymi mieszkaÅ„cami guesthousa, czytanie książki. Przed nami byÅ‚ jeszcze jeden punkt programu, którego nie udaÅ‚o nam siÄ™ wczoraj zaliczyć. Zachód sÅ‚oÅ„ca z pobliskiej góry ze ÅšwiÄ…tyniÄ… Savitri na szczycie. TrochÄ™ zdjęć zachodu sÅ‚oÅ„ca i podziwiajÄ…cych je maÅ‚p ;).



Pełna Romantica! Nawet małpy się obejmują! :D




Rzut oka w stronÄ™ miasta:

Potem mieliÅ›my jeszcze małą przygodÄ™ z wydostaniem siÄ™ z miasta – okazaÅ‚o siÄ™, ze na dzisiaj przenieÅ›li miejsce odjazdu autobusu (nowe byÅ‚o oddalone o jakieÅ› 2km od miasta, ale udaÅ‚o siÄ™ nam je znaleźć). Potem już tylko pociÄ…g i do Ghaziabadu! Cya!

5 Responses to [Trip 7] Puszkar – DzieÅ„ 2