My Weblog: umraniye elektrikci uskuadar elektrikci usta elektrikci sisli elektrikci

White w Indiach wyjazd niestety na studia ;)

[Trip 7] Puszkar – Dzień 1 #1

Nowy kawałek do posłuchania, tak żeby się lepiej zdjęcia oglądało ;). Tym razem to Ainvayi Ainvayi z albumu Band Baaja Baaraat.

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Po tygodniu pełnym nauki, egzaminów, quizów i niedobrego stołówkowego żarcia wyrwałem się w końcu z IMT i uciekłem do Pushkaru. Moim celem było doświadczenie Pushkar Fair – tygodniowego jarmarku, który zaczyna się wielkim targiem wielbłądów, a kończy festiwalem – różnymi pokazami, atrakcjami i wszystkim tym co wchodzi w skład indyjskiego festiwalu;). Ponadto równolegle z końcówką jarmarku odbywa się Kartik Purnima – religijny obrzęd polegający na kąpieli w jeziorze w czasie pełni księżyca (jest to połączone oczywiście z różnymi ofiarami, modłami, itp), który też chciałem zobaczyć.

Dojechałem pociągiem do Ajmer, tam spotkałem Jonasa, który też jechał do Pushkaru. Dogadaliśmy się, że spróbujemy wziąć wspólną rikszę, żeby było taniej. Okazało się to niemożliwe – riksze nie są wpuszczane do miasta (normalnie jest to możliwe, ale teraz policja ściśle wszystkich kontrolowała i nikt nie chciał jechać). W związku z tym pojechaliśmy autobusem.

W czasie jazdy pogadaliśmy trochę, Jonas okazał się fajnym gościem (mam nadzieję że on o mnie pomyślał podobnie), postanowiliśmy więc trzymać się jeszcze przez chwilę razem. Znaleźliśmy wspólnie guesthouse (Shri Shyam Krishna Guest House), w którym Jonas wcześniej zarezerwował pokój. Ponieważ miejsce bardzo mi się spodobało, też tam zostałem.

Po zjedzeniu śniadania udaliśmy się nad jezioro. Okazało się, że nawet w tej chwili dużo osób zażywa na Ghatach ablucji. Ciekawą sprawą jest, że ludzie nie kąpią się bezpośrednio w jeziorze, tylko w wielu przybrzeżnych basenach. Pewnie nawet oni zdają sobie sprawę, że woda w jeziorze jest zbyt toksyczna ;). Szkoda, że nic z tym nie robią.

Zrobiłem parę zdjęć, zanim okazało się, ze jest to nielegalne.

Potem udaliśmy się na Pushkar Fair, nietrudny do znalezienia – wystarczyło podążać zgodnie z nurtem rzeki ludzi wypełniających ulice. Można było zauważyć ponadprzeciętne stężenie turystów, szczególnie tych z lustrzankami pełnoklatkowymi i ogromnymi obiektywami, nierzadko po 2 na szyję. Mogłem się z nich naśmiewać, ale na pewno trochę im zazdrościłem – nie tylko sprzętu, raczej tego, że części z nich udało się uczynić fotografię podróżniczą swoim sposobem na życie.

 

W indiach cenię sobie Lonely Planet głównie za to, że ostrzega mnie przed różnymi sposobami oszukiwania, z jakimi mogę się spotkać w danym miejscu. Z całą resztą – jak się tam dostać, gdzie spać, zjeść, co pozwiedzać – można sobie poradzić samemu. W przypadku Pushkaru trzeba uważać na:

  • Ludzi, którzy pomagają przy ofiarowywaniach – tjaa, to cała mafia ;). Możesz dostać za darmo od tubylca na ulicy kwiatki, jak pojawisz się z nimi na nabrzeżu zostaniesz przechwycony przez ludzi w białych szatach, pokażą ci jak ofiarować kwiatki wodzie (nic skomplikowanego) i poproszą o donation.
  • Innym sposobem łapania na ofiary jest zgrywanie pielgrzyma, wspólna modlitwa w hindi i angielskim. Wszystko wporzo, dopóki w modlitwie nie pojawi się słowo “donation”.
  • Kolejnym sposobem jest wmawianie, że bez specjalnego Pushkar Passport nie wolno poruszać się po świętym mieście (paszport to kawałek sznurka na nadgarstek, który jest oczywiście płatny)
  • I tu nowość, nieopisana jeszcze w eLPi: ludzie, którzy namawiają na zrobienie im zdjęcia, a potem żądają za to kasy. Wbrew pozorom w Indiach bardzo łatwo się na to nabić – bardzo dużo osób podchodzi, zagaduje, chce żeby im zrobić zdjęcie albo zrobić mi zdjęcie, ew. zdjęcie ze mną ;). NIE DAWAJCIE IM PIENIĘDZY.

Zdjęcia z Jarmarku, bez zbędnego komentarza:

Na jarmarku można kupić oczywiście wszystko…

Mamy też oczywiście pokazy: chodzenie po linie, wygibasy i inne takie tam.

Widownia czujnym okiem ogarnia wszystko ;).

Poganiacze wielbłądów wszystkiemu się przyglądają… A tak ludzie korzystają w Indiach z kosza na śmieci ;).

Jeszcze parę twarzy z tłumu…

Wszystko to bardzo męczące, nawet małpa się może zmęczyć… W tle – święty most (or whatever, ważne że trzeba było go pokonywać na bosaka ;)).

Wszystko to na tyle nas zmęczyło (wraz z zimną, nie do końca przespaną nocą w pociągu), że poszliśmy się zdrzemnąć. Dalsze zdjęcia będą z wieczora, ale dopiero jak wrócę z kolejnego tripa. Jadę za chwilę do Kanha National Park mając nadzieję na ustrzelenie tygrysa. Aparatem oczywiście ;).

I jeszcze przedsmak tego co będzie. Cya!

Podobne wpisy:

[Trip 7]Khana National Park
[Trip 6] Goa #2
[Trip 6] Goa #1

4 Responses to [Trip 7] Puszkar – Dzień 1 #1

  1. W. says:
    1

    Marku, ostatnio oglądałam film o tygrysach z tego parku, które rocznie zabijają 50 osób. Czekam na Twój kolejny wpis…Serdecznie pozdrawiamy z E.

    • wm says:
      1.1

      E, na pewno przesadzają. A jak nie, to nie mówią, że chodzi o strażników i pracowników parku, którzy poruszają się zupełnie inaczej niż turyści…

      Mi, jak widać, nic się nie stało :p.

  2. W. says:
    2

    Marku, nareszcie wiadomość od Ciebie! Na szczęście B. skądś wiedziała, że park zwiedza się, jadąc w samochodzie lub …na słoniu, za zobaczenie tygrysa jest podobno dodatkowa opłata. Ten mrożący krew w żyłach film pokazywał różne sposoby stosowane przez tubylców w celu uniknięcia zjedzenia przez tygrysiątka, wszystkie okazały się nieskuteczne.
    Czy jednak węże i skorpiony nie są groźniejsze?
    przerażona W.
    Serdeczne pozdrowienia od wszystkich!

    • wm says:
      2.1

      Wszystko opiszę potem, nie będę wybiegał w przyszłość. I nie wierzę, że te tygrysy zabijają ludzi tam. Słyszałem, że jest na odwrót (czasem zdarzy się, że tygrys upoluje sobie jakieś zwierzątko domowe, oni dodają do padliny trucizny i jak tygrys wraca po zdobycz, to zdycha).

      A, tak btw, zapomniałem dodać, że spotkałem się z każdym z wymienionych wyżej typów naciągaczy ;).

Leave a Reply to wm Cancel reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Staty

(cas:72) Google Analyticator was unable to authenticate you with Google using the Auth Token you pasted into the input box on the previous step.

This could mean either you pasted the token wrong, or the time/date on your server is wrong, or an SSL issue preventing Google from Authenticating.

Try Deauthorizing & Resetting Google Analyticator.

Tech Info 400:Error fetching OAuth2 access token, message: 'invalid_grant'
Unique
Visitors
Powered By Google Analytics

Co robi white...

Najnowsze komenty

infos